KRZYK (2011)
Druga płyta Izy Lach (rocznik 1989) wypełniona jest perfekcyjnymi popowymi utworami i z miejsca chwytającymi za serce sentymentalnymi melodiami, ale nie będzie raczej ulubienicą mainstreamowych radiów i telewizji. Wzorem dla Izy są raczej Beach Boys i The Beatles, a nie Modern Talking, słuchanie piosenek nie powoduje fizycznego bólu, a teksty nie uwłaczają inteligencji słuchacza. Te karygodne błędy w doktrynie sprowadzają ją do roli co najwyżej pupilki alternatywnych portali typu Porcys.
Otwierające album Futro cechuje się rzecz jasna uroczą melodią i typową dla Izy słodką, dziewczęcą manierą wokalną, ale ostra, przesterowana (metalowa wręcz!!!) gitara w intrze już na starcie zniechęciłaby zwykłego zjadacza radia. Ciekawie wypada również nienachalny klawisz i monotonne pykanie automatu perkusyjnego. Znacznie spokojniejsze oblicze młodej wokalistki odsłania – pod trochę mylącym tytułem – piosenka Krzyk. Mam wrażenie, że numer pasowałby do nowej płyty Coldplay. Subtelny klimat panuje też w Tylko mój, z cudowną, eteryczną melodią, Boję się – trochę w retro stylistyce, z fortepianem, i Czy pamiętasz. W tym ostatnim utworze wyraźnie czuję wpływ Nosowskiej z okresu płyty Osiecka – znów fortepian i coś jakby mandolina tworzy uroczo staroświecki nastrój. Zdecydowanie dynamiczniej wypada synthpopowy Nic więcej (rewelacyjny syntetyczny bas!) i Jeśli upadniesz. Oba utwory kojarzą się wyraźnie z barwną estetyką ejtisów, ale już Idź stąd przenosi nas w psychodeliczne lata 60. – absolutnie genialne harmonie wokalne budzą skojarzenia z The Beach Boys i The Beatles. Ciekawe wokalizy bez słów Iza prezentuje w G.I.C. i Wstań – dowód niewątpliwego talentu i oryginalności artystki. Żeby nie było za słodko: z kombinactwem wokalnym przesadza w Chociaż raz – pojękiwania Izy mogą mocno zirytować, a Wydaje mi się drażni wymuszoną, banalną do bólu melodyką.
Mimo pewnych niedoskonałości, nie można wobec tego albumu przejść obojętnie. Iza Lach jest niewątpliwie jednym z najciekawszych wykonawców na poletku ambitnego (czy też wręcz – alternatywnego) popu w naszym kraju. Monika Brodka, autorka przełomowej Grandy może się czuć na fotelu lidera zagrożona.
(7/10)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz